Podróże do źródła, czyli turystyka w świecie alkoholi
Podróżujemy dziś inaczej niż jeszcze kilkanaście lat temu. Coraz rzadziej wystarczają nam zdjęcia przy zabytkach – chcemy zobaczyć, jak ludzie w innych miejscach żyją, pracują i co tworzą. Zajrzeć głębiej, za kulisy.
Dlatego rośnie popularność turystyki opartej na doświadczeniach. Podróż przestaje być listą miejsc do odhaczenia, a staje się sposobem poznawania kraju przez jego kuchnię, kulturę, ludzi… i alkohol.
Kieliszek whisky wypity w domu opowiada pewną historię. Ale ta sama whisky spróbowana kilka metrów od destylarni, w typowy deszczowy szkocki dzień, smakuje już inaczej. Podobnie jest z winem pośród winnic, sherry w andaluzyjskiej bodedze czy szampanem podczas zbiorów.
Początek jesieni to jeden z najlepszych momentów na taką podróż: zbiory w Szampanii, sherry w Andaluzji bez letnich upałów albo Szkocja, gdzie pogoda potrafi zmienić plan całego dnia.
Coraz częściej chcemy zobaczyć, skąd to się bierze
Jeszcze niedawno wizyta w destylarni czy winnicy była tylko dodatkiem do podróży. Dziś to ona coraz częściej staje się jej powodem.
Nie chcemy już tylko wiedzieć, że whisky powstaje w Szkocji, a szampan we Francji. Chcemy to zobaczyć: poczuć zapach fermentującego moszczu, wejść do magazynu pełnego dojrzewających beczek, spotkać ludzi, którzy stoją za produktem.
Alkohol to coś więcej niż smak. Jest związany z miejscem, klimatem, historią i ludźmi. Trudno zrozumieć szkocką whisky bez szkockiego krajobrazu, mówić o sherry bez Andaluzji, a o mezcalu bez Meksyku.
Nie chodzi o to, by odwiedzić jak najwięcej destylarni, ale by poznać miejsce, z którego dany trunek pochodzi. Wtedy butelka na półce przestaje być tylko butelką – staje się wspomnieniem.
Gdzie podróżować?
Europa ma właściwie wszystko, więc to dobry punkt startowy.
Szkocja – nie tylko dla fanów whisky
Speyside, Highlands, Campbeltown czy wyspy – każdy z tych regionów oferuje coś innego. Tu sama podróż jest częścią doświadczenia: nie zawsze wygodna, nie zawsze słoneczna.
Speyside można odkrywać poprzez The Macallan 12-letni Sherry Oak Collection – klasycznego single malta dojrzewającego w beczkach sezonowanych sherry. Highlands reprezentuje Dalmore 12-letni , łączący dojrzewanie w beczkach po bourbonie i sherry. Z kolei charakter wyspy Islay można poznać poprzez Bowmore 12-letni , w którym dym i morski charakter spotykają się z wpływem beczek po sherry.
Podróż na jedną ze szkockich wysp słynących z whisky potrafi być przygodą samą w sobie. Na wiele z nich można dostać się promem, dlatego plan wyprawy często zależy od pogody. Gdy nadciąga sztorm, połączenia mogą zostać wstrzymane, a zaplanowany powrót przesunąć się o kolejny dzień. Zamiast jednak traktować to jako przeszkodę, dodatkowy czas można wykorzystać na lokalne przysmaki, wizytę w pubie czy rozmowy z mieszkańcami. Czasem sztorm nie psuje podróży – tylko zmienia jej scenariusz.
Szampania – zobaczyć, jak powstaje celebracja
Przez większość roku Szampania to piękny region pełen winnic. Okres zbiorów pokazuje ją inaczej: winnice żyją, ludzie pracują, winogrona trafiają do pras. Szampan przestaje być tylko symbolem celebracji – zaczynamy rozumieć, ile pracy potrzeba, by otworzyć tę jedną butelkę.
Dobrym punktem wyjścia do poznania klasycznego stylu regionu jest Taittinger Brut Réserve . To kupaż Chardonnay, Pinot Noir i Pinot Meunier pochodzących z ponad 35 winnic i roczników.
Inne oblicze Chardonnay z Szampanii pokazuje Ruinart Brut – świeży i elegancki szampan o cytrusowym charakterze.

Andaluzja – świat sherry
Okolice Jerez de la Frontera to miejsca, gdzie świat sherry miesza się z codziennym życiem. Jesień to dobry moment – bez największych upałów. Warto wejść do kilku bodeg, spróbować Fino, Manzanilli, Amontillado i Oloroso, a potem usiąść na tapas – bo podróżowanie po alkoholu bez jedzenia to trochę jak zwiedzanie destylarni bez degustacji.
Szczególnie interesującym przykładem jest Ximénez-Spínola Jerez Seco Serie 3 . Powstaje w 100% z Pedro Ximénez i pokazuje wytrawne, zdecydowanie mniej oczywiste oblicze szczepu kojarzonego przede wszystkim ze słodkimi winami.
A może dalej?
Europa to jeszcze Włochy, Portugalia czy Irlandia. A jeśli to za mało – Meksyk otwiera świat tequili i mezcalu, Japonia sake i whisky, a Karaiby pokazują niezwykłą różnorodność rumu. Można zacząć od jednej butelki, a skończyć na podróży na drugi koniec świata.
Meksyk – świat agawy
Meksyk pozwala zobaczyć, jak mocno charakter alkoholu może być związany z miejscem, surowcem i tradycyjnymi metodami produkcji. Dobrym punktem wyjścia do świata tequili jest Patrón Silver Tequila – tequila produkowana w 100% z niebieskiej agawy z Jalisco, butelkowana bez dojrzewania w dębie, dzięki czemu na pierwszym planie pozostaje czysty charakter agawy.
Japonia – whisky i sake
Japonia to spotkanie tradycji z niezwykłą precyzją. Świat japońskiej whisky dobrze otwiera Nikka From The Barrel . Bogaty blend whisky słodowych i zbożowych po zestawieniu ponownie trafia do beczek, gdzie poszczególne destylaty integrują się przed butelkowaniem.
Zupełnie inną stronę Japonii pokazuje sake. Warto sięgnąć po Sake Yokota Edo no Utage – Nihonbashi oraz Sake Yuji . Trzy butelki pokazują trzy zupełnie różne drogi do poznania współczesnej kultury japońskich alkoholi.
Karaiby – różne oblicza rumu
Karaiby najlepiej pokazują, że rum nie ma jednego stylu. Barbados można odkrywać poprzez Planteray 5-letni Barbados . Powstaje w Stade's West Indies Rum Distillery i przechodzi podwójny proces dojrzewania – najpierw w tropikalnym klimacie Barbadosu, a następnie we Francji w beczkach po koniaku Ferrand.
Jamajka to zupełnie inny charakter. Dobrym przykładem jest Hampden 2010 LROK Estate Pure Single Jamaican Rum , reprezentujący intensywny, charakterystyczny styl jamajskiego rumu.
Podróż po Karaibach można zakończyć na Dominikanie z Brugal 1888 Gran Reserva Familiar – rumem nawiązującym do tradycji rodziny Brugal, której historia na Dominikanie sięga właśnie 1888 roku.

Jak podróżować, żeby coś z tego wynieść?
Najważniejsza zasada: nie próbuj zobaczyć wszystkiego. Mapa z dziesięcioma destylarniami w promieniu godziny kusi, by odwiedzić je wszystkie, ale po trzeciej degustacji informacje zaczynają się mieszać. Lepiej wybrać mniej miejsc i dać sobie więcej czasu – pochodzić po okolicy, zjeść coś lokalnego, wejść do nieplanowanego pubu, porozmawiać z ludźmi.
Warto też „rezerwować” wcześniej, zwłaszcza u małych producentów, gdzie prawdopodobnie wystarczy jeden telefon. Sprawdź też kalendarz regionu i zaplanuj transport, nie łącząc roli kierowcy z rolą głównego degustatora. I najważniejsze, zostaw miejsce na spontaniczność – najlepsza historia z podróży może wydarzyć się właśnie wtedy, gdy sztorm zatrzyma nas na szkockiej wyspie o dzień za długo.
Co warto przeczytać przed wyjazdem?
Dla fanów whisky: „Droga Whisky” Rajmunda Matuszkiewicza oraz „The World Atlas of Whisky” Dave'a Brooma. Bo czasem najlepszym początkiem podróży jest myśl – „a może zobaczyć by to na żywo?”
Turystyka w świecie alkoholi to nie wyścig po jak najwięcej destylarni i butelek. Chodzi o poznanie miejsca, z którego dany produkt pochodzi, i ludzi, którzy go tworzą.
Gdy po miesiącach otwieramy butelkę przywiezioną z podróży, nie wracają tylko aromaty. Wraca deszczowa droga przez Szkocję, zapach bodegi w Jerez, widok winnic w Szampanii.
Podróż do źródła zostaje z nami dłużej niż sama butelka. A przecież najlepsze podróże właśnie tak działają.




