Georgia Moon (pełna nazwa Shine on Georgia Moon czyli „księżycu, świeć jasno nad Georgią”) to klasyczny przykład traktowanej nieco po macoszemu amerykańskiej corn whiskey.
Opis produktu
Georgia Moon (pełna nazwa Shine on Georgia Moon czyli „księżycu, świeć jasno nad Georgią”) to klasyczny przykład traktowanej nieco po macoszemu amerykańskiej corn whiskey.
Według definicji musi być ona wydestylowana z zacieru zawierającego co najmniej 80% kukurydzy i nie wymaga maturacji. Jeśli takowa ma miejsce dopuszczalne jest użycie beczek świeżych lub ponownego napełnienia. Historia marki Georgia Moon owiana jest mgiełką tajemnicy, obecnie należy ona do Heaven Hill Distillers i destylowana jest we własnej gorzelni Bernheim w Louisville (co prawda, etykieta jako producenta wymienia Johnson Distilling Co. z Bardstown). Whisky starzona jest przez nie dłużej niż 30 dni i prezentowana jest w staroświeckich zakręcanych słoikach. Jej nazwa to oczywiście ukłon w kierunku bimbrowników, którzy destylowali w lasach nocą by dym nie zdradził ich siedziby za dnia.
Georgia Moon nie jest przykładem łagodnego trunku pieszczącego kubki smakowe słodyczą prażonej kukurydzy, jest to replika tradycyjnego kukurydzianego bimbru z właściwymi mu cechami. Wyczuwamy tu nuty zacieru, alkoholu, gotowanej kukurydzy i ślad anyżku. Prezentowana tu whiskey butelkowana jest z zawartością alkoholu 40%.
Jako fan amerykańskiej whisky nie jestem zaskoczony całością bo przeczytałem, że będzie dobrze. Zaskoczony za to jestem złożnością i wielowarstwowością tak...prostego alkoholu. Mamy tu intensywną kukurydzę, która o dziwo jest przyjemna. Do tego dochodzi nuta ziela angielskiego, nieco kwasowości, surowość beczki przez które przebijają się otręby kukurydziane i nieco surowości zacięty. Dla fanów wódki, cacachy, rakiji czy grappa, pozycja obowiązkowa. Dla fanów amerykańskiej whiskey, pozycja obowiązkowa do poznania korzeni bourbonu. Dla fanów speyside czy higland niekoniecznie. Islay? Można zaryzykować. Moja subiektywna ocena 5/5 I jest to odnośnik do kolejnych potcheen i pochodnych.
Zaintrygował mnie słoik w który przelano trunek. Od razu na myśl przychodzą czasy prohibicji w Stanach Zjednoczonych i "księżycówki" pędzone po lasach. Samochody z lat 20tych, zapach prochu i siana ze starej stodoły. Może to przez film Lawless/Gangster, może przez sentyment do tych czasów, a może przez to że Georgia Moon Corn Whiskey wygląda jak kapsuła czasu. Whiskey świetnie się prezentuje i budzi zainteresowanie wśród znajomych. Jeszcze jej nie piłem - czekam na specjalną okazję ;)